śr, 20/05/2015 - 12:38 --
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Migranci w Polsce: Abdulcadir Gabeire Farah

Do Polski przyjechał w roku 1989. Pierwszy Afrykańczyk, który uzyskał w Polsce status uchodźcy.

Co robił przed przyjazdem do Polski? Pracował jako nauczyciel w Jemenie, zaangażował się też w działalność polityczną w Somalii przy ówczesnej opozycji. Szybko jednak zdecydował się obrać inną drogę i całkiem zrezygnował z polityki.

Dlaczego Polska? Całkiem przypadkiem. Gdy przebywał w Kuwejcie okazało się, że bez problemu można było dostać sześciomiesięczną wizę do Polski. O Polsce wiele nie wiedział, ale chciał wyjechać tam, gdzie nie ma zbyt wielu rodaków. Z dala od somalijskiej polityki.

Co było trudne w Polsce? ,, Na początku trudno było ,wyjść do ludzi’. Kompletnie niezrozumiały był też widok ludzi, którzy się często dotykają, przytulają czy całują w miejscach publicznych.’’

Ale, jak sam przyznaje, był bardzo otwarty – wiedział, że chce być blisko społeczeństwa, otwarty na ludzi i ta otwartość z pewnością ułatwiła mu integrację w nowym środowisku. W latach dziewięćdziesiątych zajmował się handlem – handlował butami, perfumami, miał też sklep w Poznaniu. Dla osób przedsiębiorczych, takich jak Abdulcadir, lata dziewięćdziesiąte to był swego rodzaju złoty okres.

Ale on chciał od życia czegoś więcej, chciał piąć się w górę. Skąd pomysł na założenie fundacji? ,,Miałem chęć wrócić do domu, zrobić coś dla Somalii, ale szkoda było zostawić Polskę. Myślałem o zorganizowaniu konferencji, podnoszeniu świadomości na temat sytuacji w Somalii, o której rząd polski praktycznie nic nie wiedział. Chciałem zbierać pieniądze na wybudowanie szpitala w Somalii’’. Wkrótce rzucił wszystko i wraz ze wspólniczką założył Fundację dla Somalii.

Czy było łatwo? Zdecydowanie nie. Jak wspomina, o prowadzeniu fundacji nie wiedział nic. Zbieranie funduszy na pomoc Somalii okazało się dużo trudniejsze niż myślał. Somalia kojarzyła się w Polsce terroryzmem i piractwem. W samej Somalii wiedza o Polsce też jest nikła. Na pytanie z czym w jego kraju pochodzenia kojarzy się Polska, odpowiada krótko: ,, Z biedą i komuną’’.

Choć trudności związanych z prowadzeniem fundacji było bardzo wiele, Abdulcadir nie jest jednak osobą, która się poddaje. Gdy od znajomego usłyszał, że został z niczym odpowiedział ,, Ja mam Boga i jaja – zrobię wszystko, aby biuro fundacji było otwarte i działało dalej’’.

I działa. Widząc, że jeszcze nie nadszedł czas, aby Fundacja koncentrowała się wyłącznie na pomocy Somalii, postanowił rozszerzyć jej działalność na wspieranie integracji migrantów w Polsce. Dziś Fundacja realizuje projekty nakierowane m.in. na aktywizację zawodową migrantów na polskim rynku pracy – ze szczególnym uwzględnieniem kobiet migrantek – oraz wspieranie ich przedsiębiorczości. Za podejmowanie tych działań Fundacja otrzymała nominację w organizowanym przez Międzynarodową Organizację ds. Migracji (IOM) konkursie Złote Wachlarze 2014, a sam Abdulcadir został laureatem konkursu w kategorii , Osoba’ za promowanie tolerancji i dialogu międzykulturowego oraz działalność na rzecz włączania imigrantów w dialog obywatelski.

,, Kocham tę fundację najbardziej ze wszystkich rzeczy, które mam. Fundacja ułatwia mi też drogę pomocy dla Somalii’’ – przyznaje Abdulcadir, który nawiązuje też współpracę w polskimi firmami, które chcą realizować projekty inwestycyjne w tym kraju. Choć wiele firm ma obawy przed inwestowaniem w Somalii, on podkreśla, że ,, teraz jest właśnie najlepszy czas, aby takie projekty zacząć’’. Oprócz działań w Polsce i Somalii, Fundacja prowadzi także projekty w Kenii.

I choć wiele lat temu chciał żyć jak najdalej od somalijskiej polityki, tak teraz do niej powraca. W przyszłym roku zamierza startować w wyborach na prezydenta Somalii.

Immigrants in action conference

Z posłem na Sejm RP Killionem Munyama

śr, 20/05/2015 - 12:38 --

Dodaj komentarz